O klubie, który znienacka pojawił się w Gdańsku…

Zdjęcia: Justyna
Opis: Filip
Jedna noc. Kilkaset osób pod wejściem. Jeden, opuszczony budynek, urządzony na potrzeby sztuki. Wydarzenie pod nazwą „Znikający klub w Gdańsku” na facebooku zgromadziło pięć tysięcy chętnych i nie ma się co dziwić, bo jest rzeczą niezwykłą by jako centrum kultury angażować obiekt, który od lat stoi pusty i grozi zawaleniem. Organizatorzy włożyli naprawdę sporo wysiłku w przystosowanie dawnej szkoły pielęgniarek dla potrzeb całej imprezy. Odmalowano ściany, zadbano o oświetlenie i elektryczność dla całego budynku (choć miejscami były z tym problemy). W dodatku wszystko to tylko na jedną noc.
Udało nam się wejść wcześniej i rozejrzeć po wszystkich pomieszczeniach, gdy jeszcze było jasno za oknami. Teraz patrząc na fakt, że niektórzy by wejść do środka czekali ponad trzy godziny (a niektórzy tylko 20 minut…), czuję, że mieliśmy niezłe szczęście.
Oczywistym jest, że wielu tych ludzi przyszło tam głównie by się zabawić, a dopiero gdzieś przy okazji otrzeć się o jakąś formę sztuki. To zapewne wyjaśnia wygląd ulicy Reduta Miś w okolicach północy, gdy na dachach pobliskich samochodów stało pełno butelek i puszek, a każdy pobliski kąt wypełniały śmieci.
01 02 03 04 05 06 07
08 09 10 11 12 13 14 16 17 18 19 20 21

22 23 24 25 26 27 29 30 31 32 33 34 35 3615

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s